Jaki biznes chcesz zbudować?

Chcę mieć czas i pieniądze Chcę po prostu pieniądze

Od 2000 roku pomagam przedsiębiorcom realizować plany biznesowe

Historia o młodzieńcu i kopalni złota


Wiele lat temu pewien młodzieniec zapuścił się do lasu.

Robił to często samotnie, gdy jego rówieśnicy się bawili, bowiem był ciekaw świata. Tego dnia jednak ów młodzieniec skręcił w drogę, której nie znał i poszedł dalej niż wcześniej. Zaciekawiony nowym szedł aż dotarł do skały.

Skała wydawała się niemożliwa dla niego do zdobycia dla młodzieńca, ale ciekawość nie pozwoliła mu zawrócić. Zaczął ją badać i ostukiwać kijem. A gdy to robił od skały odpadały niewielkie fragmenty. Jeden taki fragment odpadając odkrył jasną żyłkę połyskującą w słońcu. Żyłkę złota.

Młodzieniec zafascynowany odkryciem, choć niezwykle drobnym i łatwym do zignorowania, powracał w to miejsce przez lata poświęcając mu każdą wolną chwilę, gdy jego rówieśnicy nadal się bawili. Budował własnymi rękami kopalnię mimo iż złota znajdywał odrobiny i wielu jego rówieśników uznałoby to za stratę czasu.

Mając ledwie 19 wiosen objął w posiadanie ziemię ze zbudowaną własnoręcznie kopalnią i wyprowadziwszy sie od rodziców zamieszkał nieopodal.

kopalnia złota

Przez kolejne 6 lat powiększał swoją kopalnię, a wraz z nią swoje dochody. Zatrudniał tylko 1, czasami 2 pomocników, bo łatwe do wydobycia złoto dawało jemu i niedawno założonej młodej rodzinie wygodne utrzymanie.

Wkrótce kopalnia uczyniła go jednym z najlepiej zarabiających rodaków mimo iż większość pracy wykonywał sam lub z pomocą 1 do 2 osób.

Młodzieniec wiedział jednak zawsze, że ta kopalnia może dać mu z łatwością 10 razy więcej, a przy dobrej organizacji po stokroć więcej.

Udał się więc do swojego przyjaciela, opowiedział o swoich sukcesach i spytał czy pomoże mu zbudować wielką kopalnię. Przyjaciel się zainteresował i zażądał wynagrodzenia znacznie przekraczającego jego doświadczenie, ale niedoświadczony młodzieniec się zgodził.

Razem zatrudnili szybko kilka osób. Wszyscy dostali dobre pensje, a kopalnię wyposażono w nowoczesny sprzęt.

Niedługo się jednak cieszył swoją firmą. Bowiem gdy trafili na twardą skałę, wkrótce się okazało, że mimo iż wszyscy kopią i pracują przy kopalni, nadal tylko młodzieniec wydobywa złoto. Wydobywając tyle co zawsze musiał więc pracować więcej niż zwykle, aby opłacić całą kopalnię.

Nasz młodzieniec nie skończył MBA. Nie potrafił traktować swoich ludzi jak zasoby, które muszą generować zyski. Traktował ich jak swoje dzieci, o które musi zadbać. A ponieważ sam był dopiero młodym ojcem, nie wiedział jeszcze iż dzieciom trzeba poświęcić mnóstwo czasu by ich w końcu nauczyć samodzielności. Dzieci i pracowników nie można ich wyręczać i nie można pozbawiać ich odpowiedzialności.

Po ponad roku wytężonej pracy na siebie, swoją rodzinę i swoich ludzi młodzieniec był psychicznie i finansowo wyczerpany. Przyjaciel sam odszedł w obliczu topniejących wypłat - ku uldze młodzieńca, który nie potrafił go zwolnić.

Niedługo potem, stojąc w obliczu 3krotnego spadku zysku i rosnących długów mimo nieco lepszego niż zwykle wydobycia z ciężkim sercem zwolnił niemalże wszystkich swoich ludzi. Jedynym pocieszeniem było to, że zdobyte u niego unikalne doświadczenie doceniły większe kopalnie w okolicy.

Przez ten kosztowny rok kopalnia dała podobną ilość złota, co rok wcześniej i rok później, gdy młodzieńcowi pomagały tylko 2 osoby. A gdy potem zwolnił i te 2 osoby stało się coś nieoczekiwanego. Pracując sam, zaledwie po kilka godzin dziennie ponownie wydobył tyle samo złota, spłacił długi i znowu był jednym z najlepiej zarabiających rodaków. Nadal jednak marzył o wielkiej kopalni.

Mając już ponad 30 wiosen, nasz dojrzały młodzieniec zrozumiał.

Zrozumiał, że odkrył a potem zbudował przez lata wytrwałej pracy kopalnię, która w zamian za jego pracę dawała i będzie dawała mu co roku niezmiennie ten sam wysoki dochód. Sam jednak choćby pracował całe życie nie wydobędzie ułamka tego, co skrywa kopalnia. Kopalnia ta nadal może dać dochód po stokroć większy i uczynić szczęśliwymi i bogatymi tych, którzy pomogą mu ją rozwinąć. Tylko tych.

Bowiem młodzieniec zrozumiał, że sowicie wynagradza się tę pracę, która powiększa wydobycie. Zrozumiał, że kto pragnie czerpać zyski z kopalni właściciela musi wydobywać złoto, którego kopalnia bez niego nie wydobędzie albo ułatwiać jego wydobycie dając kopalni więcej niż jego pensja. Pracownik, który zakończył szkolenie, nie może oczekiwać, że właściciel nadal będzie dzielił się tym, co kopalnia dotąd wypracowywała bez pracownika.

Właściciel firmy powinien być hojny dla swoich ludzi i o nich dbać, ale tylko jeśli wpierw jego ludzie będą dbali o właściciela i jego firmę.
Inaczej wkrótce żaden z nich nie będzie zarabiał. Bowiem
kto oczekuje zapłaty za pracę, która nie przynosi korzyści straci ją. A kto zatrudnia nie wymagając korzyści większych niż pensja straci firmę.


6 miesięcy zastanawiałem się, czy powinienem publikować tę historię w tej postaci, ponieważ jest to moja historia, okupiona wielkimi kosztami finansowymi i nie tylko.

Publikuję ją mimo iż lekcje w niej zawarte wydają się brutalne i bezwzględne. Publikuję ją ponieważ bardziej brutalne i bezwzględne byłoby doprowadzenie do upadku firmy, która ma potencjał w przyszłości utrzymywać dziesiątki, potem setki i tysiące rodzin.

Ważna uwaga. Nie obarczam winą o te problemy moich pracowników. Obwiniam siebie, że nie potrafiłem wtedy wykorzystać potencjału, który w nich był.

Spodziewam się, że wielu pracowników może się ze mną nie zgodzić. Ale tylko dlatego, że sami nigdy nie zatrudniali za własne pieniądze. Nie wybielam firm, które ewidentnie żerują na słabości pracowników nie dając nic w zamian.

Na koniec. Po roku prowadzenia "lifestyle business" i zarobieniu w przez ten rok rekordowej ilości pieniędzy w życiu ponownie postawiłem na szali cały swój majątek by zbudować większą firmę. Nie potrafię patrzeć na aktywa o tak kolosalnym potencjale, które się marnują, gdy ja prowadzę sobie "lifestyle business".

P.S. To jest fragment mojej nowej książki, którą planuję opublikować w styczniu 2016 r.